W rumuńskim parlamencie zapanował pat: zarówno rządzący liberałowie (PD-L), jak i opozycja obstają przy swojej propozycji składu rządu. Z racji swego urzędu, w roli mediatora powinien włączyć się tu prezydent Traian Băsescu, który był szefem partii PD-L, pisze dziennik Gândul: "Traian Băsescu toczy jednak dalej swoją walkę, traci w oczach partii na wiarygodności, a polityczne rozmowy, które prowadzi w [pałacu prezydenckim] w Cotroceni i w których decydujące jest jego zdanie, palą wszystkie mosty pomiędzy nim, a jego rozmówcami. W wyniku tego on sam jest powodem niestabilności i nie może zakończyć kryzysu politycznego. Konflikty polityczne, które są zbyt stare i zbyt głębokie, aby je zakończyć, będą trwały także po wyborach prezydenckich, jeśli Traian Băsescu zostanie ponownie wybrany. Zmiany w konstytucji, do których dąży, autorytarna postawa i zwyczaj prowokowania skandali, dalej będą histerycznie determinować życie polityczne. ... Klasa polityczna w Rumunii nie dorosła jeszcze do poprawnego regulowania mechanizmów i do tego, aby opierać się wykolejeniu." (06/11/2009)
» Artykuł (Link zewnętrzny, rumuński)
Więcej z przeglądu prasy na temat » Polityka wewnętrzna, » Rumunia
Wszystkie dostępne teksty » Rodica Ciobanu